Marzenie mam


Kiedy wiele lat temu wybierałam kierunek studiów byłam pewna, że chcę uczyć. Wybrałam studia dwustopniowe, czyli po trzech latach obrona tytułu licencjata, po kolejnych dwóch tytułu magistra. Myślałam, że po licencjacie wyjdę za mąż i będę nauczycielką w klasach 1-3. Jak bardzo się myliłam!

Żaden z moich planów się nie spełnił. I dobrze, bo źle bym na tym wyszła. Bóg dobrze znał moje możliwości, pragnienia, potrzeby i obowiązki. Ciągle jestem niecierpliwa i zapominalska, ale nauczyłam się Mu ufać. Staram się nie mieć planów, tylko marzenia.

Mam dwa talenty: łatwość w nauczaniu dzieci i artystyczny. Przed laty wybrałam ten pierwszy, by mi służył do zarabiania na życie, dziś już nie mam do tego serca. Zniechęca mnie przede wszystkim zdominowane przez kobiety grono pedagogiczne ale też wiele drobnostek, przez które nauczanie zamienia się w odhaczanie punktów programu.

Marzenie mam takie, by robić drewniane zabawki. Potrzebna jest do tego wyrzynarka włosowa i kilka innych przydatnych narzędzi. Dla niewtajemniczonych umieszczam filmiki instruktażowe.

Spójrzcie, jakie niezwykłe rzeczy można tym prostym urządzeniem zrobić!

źródło zdjęć: Pinterest

Wakacyjne zdobycze książkowe


Plany na wakacje były. Były i się zmyły. Tak to czasem bywa. Po dwóch dniach pobytu nad morzem musieliśmy wracać, choróbsko nas wygoniło.

W ramach rekompensaty obłowiliśmy się w książki (nawiasem mówiąc, na tym odbijanie wyjazdu się nie zakończyło, ale to innym razem). Wczoraj zrobiliśmy z naszą biblioteką niemal ostateczny porządek, pozostaje jeszcze exlibris do zrobienia i odbicia. Książki są posegregowane i spisane, a regały wreszcie stoją razem.

Niniejszym wakacje uważam za zamknięte.

Nowości na półce z zabawkami


Drewniane figurki kupiliśmy w markecie. Krzesełka do budowania piramidki, śrubki i elementy do skręcania oraz puszki – pod Młynem, po pięć złotych za każdą rzecz. Kuchenkę wypatrzył mąż w markecie, ostatnią, przecenioną na czterdzieści dwa złote. Garnki to zbieranina z przeróżnych zestawów. Drewniane puzzle podarowała babcia.

Kwiaty doniczkowe


Dawno nie pisałam o kwiatach, a przecież w naszym domu jest ich sporo. Właściwie dla mnie mieszkanie zaczyna być domem dopiero wtedy, gdy na ścianach zawisną ulubione fotografie lub grafiki, na półkach rozsiądą się wygodnie bibeloty, a na parapetach kwiaty. Bez tego mieszkanie to tylko pusta skorupa, w której z konieczności spędzamy czas między pracą.

Im jestem starsza, tym bardziej poszerza się grono moich kwiatowych ulubieńców.

Na początku królowały sukulenty, każdy inny kwiat był niemile widziany. Zdarzało się jednak, że uszczknęłam komuś szczepkę a ona u mnie rozrastała się bujnie i przyzwyczajałam się do niej. Z czasem polubiłam prawie wszystkie kwiaty. Z każdym, który mam u siebie związana jest inna, bliska mi historia.

1. Od lewej: wilczomlecz trójżebrowy, kupiłam go na wrocławskim targu pod młynem, razem z nim w doniczce była maciupka szczepka żyworódki; w różowej doniczce to bromelia tilandsja anita, przedwczoraj zakwitła (a ja myślałam, że ta różowa łopatka to kwiat!); paprotka nie wiem jaka, którą dostałam od życzliwej osoby z naszego zboru; ostatni to skrętnik, który jeszcze nie kwitnął, dostałam jeden liść od mamy i tak ładnie się rozrósł.

2. Po lewej to skrzydłokwiat wyrośnięty ze szczepki uszczkniętej z kwiatu stojącego na parapecie przy oknie klatki schodowej. Po prawej orchidea, którą dostałam od mamy z okazji wręczenia dyplomu magisterskiego.

3. Hoja (tylko jaka?), ze szczepki od mamy, która u mnie wąsy puszcza długie, ale kwitnąć nie chce.

4. Bluszcz, ta odmiana to cissus rombolistny. Długo nie chciał rosnąć, nawet nosiłam się z zamiarem wywalenia kwiatka, ale ciągle było mi szkoda i miałam nadzieję, że wreszcie zacznie rosnąć. Przy jednej z przeprowadzek połamałam go i to pomogło. Ruszył z kopyta i teraz zaczyna mi brakować na niego miejsca.

5. Starzec Rowleya (Senecio rowleyanus). Hmm… ten teges… gwizdnęłam tę szczepkę. Bez pozwolenia. Ale potem oddałam!

6. Sansevieria victoria, wyrośnięty ze szczepki z tego samego parapetu, co skrzydłokwiat.

7. Sansevieria fernwood musica. Bardzo chciałam ją mieć, bo podobało mnie się, że rośnie prosto w górę. Potem okazało się, że to tylko taki chwyt marketingowy. To tylko wetknięte w ziemię nieukorzenione proste odnogi sansewierii. U mnie jedna się nie przyjęła, a reszta puściła szczepki od korzeni.

8. Po lewej to żyworódka pierzasta, którą dostałam razem z wilczomleczem; nie znam nazw dwóch pozostałych kwiatów. Tego na dole znalazłam na chodniku pod blokiem, mocno już zwiędniętego. Ten po prawej kupiłam kiedyś w markecie.

9. Młode szczepki żyworódki.

10. Kaktusy zakupione w IKEA. Po lewej to opuncja drobnociernista (opuntia microdasys), pozostałych dwóch nie znam.

11. A to mój upragniony pieniążek, czyli pilea peperomioides. Bardzo trudno ją kupić. Nie znalazłam jej w żadnym ze sklepów, dostałam ją od pani z forum kwiatowego na fb.

12. Szczepki pitaji, wysiałam je z nasion wydłubanych z owocu.

13. Nasiona kumkwatu, czyli chińskiej pomarańczy; zaczynają puszczać korzenie.

14. Szczepki grudnika, patyczaka (rhipsalis cassutha) i nieznanego mi kwiatka.

15. To mój pierwszy sukulent, tzw. uszy shreka, czyli crassula hobbit. Kupiłam malutkiego, a kiedy się rozrósł okazało się, że to trzy osobne drzewka. Niedawno je przycięłam i cztery ukorzenione spore szczepki czekają na okazję, żeby je komuś oddać. Szkoda mi wyrzucić je na śmietnik.

16. Rhipsalis pilocarpa, kupiona… ano właśnie, gdzie ja ją kupiłam? Chyba w Książu…

17. Cztery nieznane mi kaktusy kupione przez męża na czwartą rocznicę ślubu.

18. Tego również nie znam. Był potwornie pokiereszowany, ale uratowałam go dzięki wiedzy zaczerpniętej z forum ogrodniczego.

19. U góry jaktus, którego nazwy nie znam. Dwa pozostałe to wilczomlecze: po lewej wilczomlecz opasły, po prawej wilczomlecz pentagona.

20. A to wielka zagadka. Nie znam nazwy, przez kilka lat nie chciał rosnąć, aż spadł z parapetu. Połamał się i wreszcie ruszył. Jest bardzo kłujący i bardzo delikatny.

21. A tu kawalątek balkonu, nasturcje i drżączka.

Targi Książki dla Dzieci i Młodzieży DOBRE STRONY


Od 4 do 5 czerwca we Wrocławiu odbywają się VII Targi Książki dla Dzieci i Młodzieży DOBRE STRONY. Byliśmy tam, paśliśmy oczy pięknymi ilustracjami, tylko szkoda, że targi były mniejsze niż w zeszłym roku.

Wróciliśmy z kilkoma zdobyczami i miłymi wspomnieniami.

Naszym odkryciem jest „Mapa przyszłości”. Przy stoisku wydawnictwa Nasza Księgarnia, schowany między książkami, siedział sobie skromnie autor tej książeczki i rysował. Podeszliśmy, zagailiśmy, no i mamy autograf. Dla Antosia i Janeczki właściwie. Pan Tomasz Minkiewicz narysował nawet nasze dzieci, a obok sowę, którą Antoś nosił przy sobie w postaci breloczka oraz rower. Bo Antoś wczoraj nauczył się jeździć na rowerze, po zaledwie trzech dniach nauki! Pedałuje, cieszy się i woła: Dziękuję ci dziadku Lysiu! Dziadek Lysiu, to dziadek Rysiu, którego Antoś uwielbia, między innymi za rowerek. Ale też za czas, który mu dziadzio poświęca. Tak więc teraz Antoś wszystkim się chwali, że umie jeździć i że „lowelek jest nowy od dziadka Lysia”. Pan Minkiewicz nie miał wyjścia, MUSIAŁ  w dedykacji dorysować ów rowerek. I koniecznie z kijem, jak zaznaczył Antoś. Panu Tomaszowi Minkiewiczowi serdecznie dziękujemy za miłą pamiątkę.

W takich targach świetne jest to, że każdą książkę można oglądnąć, przeczytać i porozmawiać o niej ze sprzedawcą.

A teraz zapraszam do oglądania.

Autor: Tomasz Minkiewicz

Tytuł: Mapa przyszłości

Wydawnictwo: Nasza Księgarnia, Warszawa 2016

Nie zabraliśmy aparatu, ale TUTAJ mąż wypatrzył zdjęcia, na których autor opowiada nam o ilustracjach oraz podpisuje książkę dla nas i rysuje sowę.

Autor: Paweł Kłudkiewicz

Tytuł: Roboty

Wydawnictwo: Babaryba, 2016

Autor: Aleksandra i Daniel Mizielińscy

Tytuł: Dawno temu w Mamoko

Wydawnictwo: Dwie Siostry, Warszawa 2011

Autor: Juan Arjona Lluïsot

Tytuł: Antonino w walce z czasem

Wydawnictwo: Tako, Toruń 2013

Autor: Robert Romanowicz

Tytuł: Zwierzęta

Wydawnictwo: Tashka, Warszawa 2015

Autor: Paulina Mager oraz Marta Miniewicz

Tytuł: Legendy Wrocławskie. Stare Miasto

Wydawnictwo: Kołowrocek, Wrocław 2009

Autor: Katja Niklas oraz Paulina Mager

Tytuł: Legendy Wrocławskie. Ostrów Tumski

Wydawnictwo: Kołowrocek, Wrocław 2010

Dostaliśmy też trzy egzemplarze książeczki „A to moja bajka właśnie…”, która jest zbiorem opowiadań napisanych przez dzieci. Jedno jest dla nas, dwa do rozdania. Jeśli ktoś z Was ma ochotę na tę książeczkę, proszę skontaktować się ze mną mailowo.

Mapa Wrocławia inna niż wszystkie


Sześć lat temu kupiłam w Cepelii mapę fragmentu Wrocławia. Wisiała w korytarzu sklepu i było ją widać przez oszklone drzwi. Zachwyciłam się nią, zamówiłam i długo czekałam na kopię. Wreszcie powiesiłam ją u mnie na ścianie i wisiała tam aż do przeprowadzki. Potem zwinęłam ją w rulon dla ochrony, przeniosłam graty do nowego domu i całkiem o niej zapomniałam. Przeleżała w szafie ze dwa lata, aż doczekała się!

Wisi teraz nad sofą i oprócz ozdoby, służy do nauki. Jeździmy palcem po uliczkach i parkach. Aż żal, że autor nie narysował całego Wrocławia w częściach.

Nietrafione książki


Czasem kupuję książki nieprzemyślane, po szybkim przeglądnięciu, właściwie to po ledwie pobieżnym zerknięciu do środka. Sama nie wiem, czym się sugeruję robiąc taki zakup. Ceną, że tanio? Może autorem, że poczytny?

W ten sposób pośród mądrych, pięknych książek trafiają się szkarady, które straszą ilustracjami w mniejszym bądź większym stopniu, ale jednak zawsze straszą.

Poniżej dwie z takich „perełek”. Zerknęłam na autorów wierszy, potem na cenę, następnie na ilustracje na początku i końcu książki. Były przyjemne, więc kupiłam. W domu oglądnęłam również środek…

Rozumiem, że takie teraz czasy, że ilustratorzy używają programów graficznych, ale niechże one będą narzędziem służącym do polepszenia jakości ilustracji. Nie lubię, kiedy artyście się nie chce. Za takie ilustracje to ja nie podziękuję.

Tu ładne, ręcznie rysowane i komputerowo „podrasowane” ilustracje. Mogą być.

A w środku jakieś nieporozumienie.

Drugi nietrafiony zakup. Ilustracje i tu sprawdzone tylko na początku i końcu, są niczego sobie.

W środku kompletna kaszana! Najwyraźniej autor zatrzymał się w artystycznym rozwoju na animacjach disnejowskich w wykonaniu piątoklasisty.

Proszę przyjrzeć się tym dwóm twarzom. Że też jeszcze ktoś drukuje paskudztwa, które widać na drugiej ilustracji.

Cóż, czytamy tylko te wiersze, które mają ładne obrazki. No i teraz dokładnie oglądam książki zanim je kupię.

5 książek z mojego dzieciństwa


Tytuł: O Janku wędrowniczku

Tekst: Maria Konopnicka

Ilustracje: Bogdan Zieleniec

Wydawnictwo: Nasza Księgarnia, Warszawa 1983

Niżej kilka książek z naszej osiedlowej wymiany książkowej:

Tytuł: Ania i Ewa i Marian i Rusak i Tatry, no i Dżo

Tekst: Mira Michałowska

Ilustracje: Janusz Stanny

Wydawnictwo: Krajowa Agencja Wydawnicza, Warszawa 1982

Tytuł: Latarnie polskiego wybrzeża

Tekst: Jerzy Ringer

Ilustracje: Andrzej Heidrich

Wydawnictwo: Biuro Wydawnicze „Ruch”, Warszawa 1972

Tytuł: Reksio i Pucek

Tekst: Jan Grabowski

Ilustracje: Wiesław Wojczulanis

Wydawnictwo: Pojezierze, Olsztyn-Białystok 1982

Tytuł: Sapcio i Pucio ze Stromego Brzegu

Tekst: Maria Kowalewska

Ilustracje: Wiktor Sadowski

Wydawnictwo: Krajowa Agencja Wydawnicza, Warszawa 1984

Książki z domowej biblioteczki


Lubię kupować książki. Lubię trafiać na wyjątkową promocję i obłowić się w książki ulubionych autorów. Lubię czekać długo i marzyć o pojedynczym egzemplarzu, a po kilku miesiącach czy latach wreszcie go kupić. Lubię odnajdywać książki z dziecięcych lat. Lubię naprawiać książki. Lubię widok książek na półce. Lubię czytać po kilka (naście) razy niektóre książki. Lubię ciekawe wydania książek. Lubię zaginać rogi w książkach.

Przede wszystkim lubię czytać.

Playmobil i Playmobil 1.2.3.

Tagi

,


Wóz strażacki ma mnóstwo elementów, jest tak zaopatrzony, że od wczoraj miotam się po domu w poszukiwaniu kanistra, szczotki, gaśnicy lub krótkofalówki i zwijam węże i liny. Antek bawi się nim z niewielkimi przerwami na jedzenie i spanie. Janka dostała traktor z panią ogrodniczką, bezpieczny dla małych dzieci, bo bez odczepianych atrakcji. O dziwo, wcale nie jest zazdrosna o auto brata, które przecież wyje i świeci.

Playmobil ma teraz świetną promocję, za każde dwadzieścia złotych wydane na ich zabawki dostaje się ludzika za darmo. W ten sposób nasza kolekcja powiększyła się o dwanaście gratisowych ludków. Wszystkie drobne elementy pochowaliśmy do woreczków strunowych, żeby Janeczka mogła się bawić figurkami razem z Antosiem.

Dziadkom dziękujemy za te przyjemności.

A tu proszę, filmik prezentujący możliwości wozu strażackiego.

Komiksy Tadeusza Baranowskiego


Urodziłam się, kiedy w Polsce trwał stan wojenny. Wprawdzie skończył się niedługo po moich narodzinach, ale pierwsze lata mojego dzieciństwa przypadły na czasy komuny. Niewiele mam wspomnień z tego okresu, najczęściej słucham opowieści poprzednich pokoleń. Moje wspomnienia dotyczą jedynie moich osobistych doświadczeń, nie byłam świadoma zdarzeń zachodzących w kraju.

Pamiętam Koukou Roukou, gumy balonowe, wodę sodową, zabawki sprowadzane z Rosji, drewniane piórniki, sztywne teczki szkolne, gumę arabską, zeszyty z niebieską okładką. Pamiętam, że gumę żuło się przez tydzień i dzieliło się nią z koleżankami. Nikomu nie przeszkadzało, że jest wyżuta i z buzi. Na trzepaku robiło się „jaskółkę”, a na drzewie bazę. Niemal wszystkie dzieci były tak samo ubrane, bawiły się tymi samymi zabawkami, wieczorem oglądały jedną, taką samą bajkę i czytywały te same książki z identycznymi ilustracjami.

Po upadku komuny nie od razu przyszło nowe, jednak powoli też do dzieci docierały niezwykłe cuda: Hubba Bubba, lalki Barbie, piórniki na zamek, kolorowe ubrania na co dzień, komiksy z Kaczorem Donaldem.

Ano właśnie, komiksy! Była to miła alternatywa dla książek, choć i tu było ubogo. Był „Kajtek i Koko” oraz „Kajko i Kokosz”, była seria komiksów o przygodach Jonki, Jonka i Kleksa, Tytusa, Romka i A’Tomka oraz Thorgala. Były też komiksy Baranowskiego. Wielowarstwowe, bo nie tylko dla dzieci, zupełnie różne od pozostałych, łamiące stereotypy. Kiedy byłam dzieckiem, mogłam jedynie wypożyczać je z biblioteki, która miała aż… trzy egzemplarze tychże. Poplamione, wertowane setki razy wyglądały jak wymięta i wykręcona ścierka, a jednak trzeba było zapisywać się po nie w kolejkę.

Niecały rok temu znalazłam sprzedawcę, który poza dwoma tytułami, miał wszystkie komiksy Baranowskiego. Szybciutko je capnęłam.

Autor: Tadeusz Baranowski

Tytuł: Ecie-Pecie o wszechświecie, wynalazku i komecie (wyd. Story, 1990, t.1 i t.2), Podróż smokiem Diplodokiem (Młodzieżowa Agencja Wydawnicza, Warszawa 1986, wyd.1), To doprawdy kiepska sprawa, kiedy bestia się pojawia (wyd. Rok, Warszawa 1992, wyd.1), Na co dybie w wielorybie czubek nosa eskimosa (Młodzieżowa Agencja Wydawnicza, Warszawa 1984, wyd.2), Skąd się bierze woda sodowa (wyd. Omnibus, 1989), Jak ciotka Fru-Bęc uratowała świat od zagłady (wyd. Akapit, Warszawa 1989, wyd.1), Historia wyssana z sopla lodu (scenariusz Jean Dufaux, wyd. Unipress, Lublin 1991, wyd. 1), Przepraszam, remanent (wyd. Bea, Sopot 1990), Przygody Sherlocka Bombla ( wyd. Interpress, 1984)

Przewodnik Collinsa. Drzewa


Przewodnik ma 464 strony, twardą okładkę i wygodny format. Nie ma ani jednego zdjęcia, zamiast nich są przepiękne ilustracje, niezwykle dokładne. To bardzo istotna różnica, bo zdjęcia pokazują cechy charakterystyczne pojedynczego przedstawiciela gatunku, a ilustracja ukazuje cechy charakterystyczne dla całego gatunku.

Tytuł: Przewodnik Collinsa. Drzewa

Tekst: Owen Johnson

Ilustracje: David More

Przekład: Iwona Kołodziejska-Degórska, Dorota Panufnik-Mędrzycka, Stefan Tarasiuk, Marcin Zych

Wydawnictwo: MULTICO, Warszawa 2014

Nowości w biblioteczce


Tytuł: Poczytaj mi mamo. Księga trzecia: Sąsiedzi, Boję się…, Warszawskim statkiem, Wyładunek z przeszkodami, Muzyka na krzywej wieży, Kapeć, O gadającym zegarze i maszynie do pisania wierszy, Katar żyrafy, Kameleon, Przepraszam, smoku

Tekst: Katarzyna Kruszewska i Marek Stypiński, Małgorzata Musierowicz, Małgorzata Kubiak-Śniechowska i Leopold Ciborowski, Maciej Jakubowski, Małgorzata Majewska-Woźniak, Stanisława Domagalska, Sławomir Grabowski i Marek Nejman, Ryszard Marek Groński, Ryszard Marek Groński, Małgorzata Majewska-Woźniak

Ilustracje: Janina Krzemińska, Wanda Orlińska, Tomasz Borowski, Danuta Przymanowska-Boniuk, Bożena Truchanowska, Edward Lutczyn, Maria Uszacka-Godlewska, Maria Uszacka-Godlewska, Tomasz Borowski, Maria Uszacka-Godlewska

Wydawnictwo: Nasza Księgarnia, Warszawa 2012

Tytuł: Poczytaj mi mamo. Księga pierwsza: Daktyle, Noc kota Filemona, Niebieska dziewczynka, Kolczatek, Wilczy apetyt, Chcę mieć przyjaciela, Cień pradziadka, Przygoda na balkonie, Agnieszka opowiada bajkę, Zaczarowana fontanna

Autor: Natalia Usenko i Oleg Usenko, Sławomir Grabowski i Marek Nejman, Beata Wilczyńska i Joanna Zawadzka, Paweł Bechler, Sławomir Grabowski i Marek Nejman, Natalia Usenko i Oleg Usenko, Sławomir Grabowski i Marek Nejman, Paweł Bechler, Joanna Papuzińska, Paweł Bechler

Ilustracje: Edward Lutczyn, Julitta Karwowska, Zdzisław Witwicki, Danuta Przymanowska-Boniuk, Julitta Karwowska, Halina Rychlicka i Andrzej Rychlicki, Julitta Karwowska, Mieczysław Maciej Gabryś i Mieczysław Marcin Gabryś, Anna Stylo-Ginter, Elżbieta Gaudasińska

Wydawnictwo: Nasza Księgarnia, Warszawa 2010

Tytuł: Obrazki dla maluchów. Przyroda

Tekst: Émilie Beaumont

Ilustracje: Sylvie Michelet

Przekład: Anna Boradyń-Bajkowska

Wydawnictwo: Olesiejuk 2015

Tytuł: Zielono mi!

Tekst: Agnieszka Frączek

Ilustracje: Ewa Poklewska-Koziełło

Wydawnictwo: Bis, Warszawa 2010

Tytuł: Obracanka. Liczby

Ilustracje: Anton Poitier

Wydawnictwo: Foksal, Warszawa 2015

Tytuł: Pod wodą. Pod ziemią

Tekstoraz ilustracje: Aleksandra i Daniel Mizielińscy

Wydawnictwo: Dwie Siostry, Warszawa 2015

 

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 136 obserwujących.