Drewniane figurki kupiliśmy w markecie. Krzesełka do budowania piramidki, śrubki i elementy do skręcania oraz puszki – pod Młynem, po pięć złotych za każdą rzecz. Kuchenkę wypatrzył mąż w markecie, ostatnią, przecenioną na czterdzieści dwa złote. Garnki to zbieranina z przeróżnych zestawów. Drewniane puzzle podarowała babcia.