Kiedy wiele lat temu wybierałam kierunek studiów byłam pewna, że chcę uczyć. Wybrałam studia dwustopniowe, czyli po trzech latach obrona tytułu licencjata, po kolejnych dwóch tytułu magistra. Myślałam, że po licencjacie wyjdę za mąż i będę nauczycielką w klasach 1-3. Jak bardzo się myliłam!

Żaden z moich planów się nie spełnił. I dobrze, bo źle bym na tym wyszła. Bóg dobrze znał moje możliwości, pragnienia, potrzeby i obowiązki. Ciągle jestem niecierpliwa i zapominalska, ale nauczyłam się Mu ufać. Staram się nie mieć planów, tylko marzenia.

Mam dwa talenty: łatwość w nauczaniu dzieci i artystyczny. Przed laty wybrałam ten pierwszy, by mi służył do zarabiania na życie, dziś już nie mam do tego serca. Zniechęca mnie przede wszystkim zdominowane przez kobiety grono pedagogiczne ale też wiele drobnostek, przez które nauczanie zamienia się w odhaczanie punktów programu.

Marzenie mam takie, by robić drewniane zabawki. Potrzebna jest do tego wyrzynarka włosowa i kilka innych przydatnych narzędzi. Dla niewtajemniczonych umieszczam filmiki instruktażowe.

Spójrzcie, jakie niezwykłe rzeczy można tym prostym urządzeniem zrobić!

źródło zdjęć: Pinterest