Plany na wakacje były. Były i się zmyły. Tak to czasem bywa. Po dwóch dniach pobytu nad morzem musieliśmy wracać, choróbsko nas wygoniło.

W ramach rekompensaty obłowiliśmy się w książki (nawiasem mówiąc, na tym odbijanie wyjazdu się nie zakończyło, ale to innym razem). Wczoraj zrobiliśmy z naszą biblioteką niemal ostateczny porządek, pozostaje jeszcze exlibris do zrobienia i odbicia. Książki są posegregowane i spisane, a regały wreszcie stoją razem.

Niniejszym wakacje uważam za zamknięte.