Sześć lat temu kupiłam w Cepelii mapę fragmentu Wrocławia. Wisiała w korytarzu sklepu i było ją widać przez oszklone drzwi. Zachwyciłam się nią, zamówiłam i długo czekałam na kopię. Wreszcie powiesiłam ją u mnie na ścianie i wisiała tam aż do przeprowadzki. Potem zwinęłam ją w rulon dla ochrony, przeniosłam graty do nowego domu i całkiem o niej zapomniałam. Przeleżała w szafie ze dwa lata, aż doczekała się!

Wisi teraz nad sofą i oprócz ozdoby, służy do nauki. Jeździmy palcem po uliczkach i parkach. Aż żal, że autor nie narysował całego Wrocławia w częściach.