Jakimi jesteście czytelnikami? Czym są dla Was książki?

Kto czyta książki ten wie, jak często potrafią się rozklejać. Wylatują potem całe rozdziały lub pojedyncze stroniczki i fruwają po całym mieszkaniu. Można je oczywiście przykleić na szybko taśmą klejącą. Jednak to rozwiązanie jest niezbyt trwałe i uniemożliwia zarazem powtórną naprawę.

Kiedy naprawiam swoje książki, wolę używać kleju. To rozwiązanie jest nie tylko skuteczniejsze, jest również bardziej estetyczne.

Pokażę Wam dzisiaj, jak to robię, być może ktoś zechce skorzystać.

  1. Smaruję wewnętrzną stronę okładki klejem wikol.

2. Przyklejam okładkę na większy kawałek papieru pamiętając, by zostawić wolną przestrzeń w miejscu, gdzie kiedyś był grzbiet. Odkładam na bok aż do wyschnięcia kleju.

3. Układam rozsypane strony.

4. Prostuję zagięte rogi.

5. Uporządkowane środek książki wkładam między dwie  nieduże płytki drewniane, tak by grzbiet wystawał na ok. 1 cm. Montuję zaciski.

6. Smaruję grzbiet klejem wikol.

7. Przyklejam kawałek tkaniny, który musi wystawać na boki na ok. 5 cm, a od góry i dołu na ok. 2 cm. Delikatnie przyklepuję tkaninę, by klej rozgrzał się od ręki i wniknął we włókna tkaniny.

8. Zaginam do środka nadmiar tkaniny u dołu i góry. Układam środek książki na okładce.

9. Smaruję całą wewnętrzną część okładki oraz fragment karty tytułowej tak jednak, by nie przysłonić liter.

10. Wycięty kawałek papieru przyklejam w posmarowane klejem miejsce. Punkt 9. i 10. powtarzam z drugiej strony okładki.

11. Wzmacniam grzbiet smarując go dodatkową warstwą kleju.

A tak robią to profesjonaliści.