Tagi

Mam w pamięci wiele schowków z książkami z dzieciństwa, posegregowane wg wrażeń i uczuć, jakie się z nimi wiążą. Schowki nie mają nazw, a jednak zawsze panuje tam porządek; mam klucz, wg którego wszystko trafia do właściwych przegródek. Jedna z szuflad, opasła i podniszczona od częstego użytkowania, znajduje się na dnie pamięci, ale zapomniana bynajmniej nie jest! Pachnie tam kurzem, dzieciństwem, szczęściem, przygodą i niezwykłością.

Przez długi czas leżała tam książeczka z okładką nieostrą, z ledwie zaznaczonymi kolorami, a litery były nieczytelne. Powód był banalny – dziurawa pamięć. Próbowałam znaleźć książkę, ale niewiele z niej pamiętałam.

Wspomniana w poprzednim wpisie pani z poznańskiej księgarni Chimera wyciągnęła ze mnie wspomnienia z tą książką związane, zachęciła mnie też, bym nie rezygnowała z poszukiwań. Pisałam więc do wydawnictw, blogerek, pytałam na forach i w antykwariatach. Gdyby nie mama, która też książkę pamiętała, utwierdziłabym się w przekonaniu, że ją wymyśliłam! Problem zwiększał fakt, że obydwie z mamą książkę pamiętałyśmy troszkę inaczej, np. mamie okładka kojarzyła się z drzewem, mnie z czymś czerwonym i niebezpiecznym.

Pewnego dnia postanowiłam poszukać pomocy u jednej z wielu blogerek. Niedługo miną dwa lata od czasu, kiedy wysłałam maila do autorki bloga wilddzikowe książki z taką treścią:

Dzień dobry!
Wczoraj koleżanka pokazała mi Pani bloga. Dzisiaj go przeglądam i im dłużej to trwa, krystalizuje mi się w głowie nieśmiała myśl, że być może, być może! zna Pani książkę, którą ja szukam od ponad dziesięciu lat…? I może zechciałaby pani mi pomóc ją znaleźć? Bo naprawdę już szukałam wszędzie, gdzie byłam w stanie i bez pomocy nie dam rady.
Problem jest taki, że nie pamiętam tytułu i autora książki:)
Wprawdzie nie wiem, czy się Pani zgodzi, ale już nie czkając na odpowiedź, pozwolę sobie opowiedzieć o niej.

Wszystko, co pamiętam, to:
– była to grubsza książka, zdaje mi się, że na okładce było albo drzewo na łące, albo coś czerwono-czarnego, choć możliwe, że to drugie znajdowało się na kartach okładki od wewnątrz
– była to opowieść o przyjaźni i poświeceniu, bohaterami były zwierzęta
– i teraz fabuła, czy raczej to, co z niej pamiętam: na polanie rosło wielkie drzewo; pewnego  razu burza a może wichura obaliła je i od tej pory zwierzęta zaczęły się czegoś bać. Mam wrażenie, że spod korzeni tego drzewa coś je straszyło, czy może jakieś inne niebezpieczeństwo im zagrażało, nie pamiętam już tego, istotne dla fabuły było to, że grupa zwierząt postanowiła powędrować w podziemia i znaleźć „zło” i je zniszczyć? zabić? Zdaje mi się, że większość książki (a może ja to tylko tak pamiętam…) to właśnie ta wędrówka. Najbardziej dla mnie-dziecka przejmujący był moment, kiedy jedno ze zwierzątek, jeż lub kret, oddaje swoje życie za resztę zwierząt, pozostając w tunelach i ginąc. Takie mam wrażenie, że został zamieniony w kamień… ale mogę mylić to z czymś innym. Pewne jest, że ginie, ale dzięki temu reszta może wrócić już bezpiecznie.
– w książce znajdowała się mapa ich wędrówki
– książka została kupiona na przełomie lat 80 i 90. Nie wiem gdzie, bo osoba, która ją kupiła nie pamięta tego, a podróżowała po całej Polsce. Pewna pani z księgarni w Poznaniu, która się tym zainteresowała i zaczęła poszukiwania, przypuszczała, że to będzie książka niemieckiego autora
– książka miała ilustracje, robiły na mnie niezwykłe wrażenie, właśnie ta szczególnie, gdzie jeden z bohaterów zostaje w tunelach; była utrzymana w ciemnej i mrocznej kolorystyce, po lewej u góry znajdowało się wejście do tunelów i były tam ledwie zauważalne schody, które ginęły gdzieś daleko po prawej stronie w głębi, a na środku stała malutka kamienna, samotna postać (a może jeszcze nie kamienna?).

Dobra dusza musi to być, bo postanowiła mi pomóc i opublikowała moją prośbę na swoim blogu. Kiedy zerkniecie tam w komentarze przekonacie się, że było kilka odpowiedzi z pomysłami na tytuł książki. Niespodziewanie dla mnie, po dwóch miesiącach od publikacji mojej prośby, anonimowa osoba umieściła odpowiedź, którą przeczytałam po niemal dwóch miesiącach i… to była TA książka! Jak ja się cieszyłam, uwierzyć nie mogłam, że piętnastoletnie poszukiwania skończyły się sukcesem!

Rozwiązała się też zagadka, dlaczego z mamą inaczej pamiętamy okładkę, obydwie miałyśmy rację. Po prostu, książka była nie jedna, a trzy książki to były! W życiu sama bym się nie domyśliła, tak byłam skupiona na poszukiwaniu książki, a nie książek.

Przedstawiam Wam przygody Gacoperka.

Pozostaje mi tylko podziękować:

  • mamie, że zawsze mnie wspierała w poszukiwaniach i nie zbagatelizowała mojej bolączki
  • pani z księgarni za podpowiedzi
  • autorce bloga wilddzikowe książki, za umieszczenie na swoim blogu mojej prośby
  • KAŻDEJ osobie, która odpowiedziała konstruktywnie na umieszczony post

D Z I Ę K U J Ę

Autor: Jerzy Ignaciuk

Tytuły:

  1. Rozterki Gacoperka
  2. Gacoperek i korona króla szczurów
  3. Podziemne sprawki Gacoperka

Wydawnictwo: Pojezierze, Olsztyn 1988, 1989, 1990 r.

Ostatnia część z wydartą mapą.

„Rozterki Gacoperka”

„Gacoperek i korona króla szczurów”

„Podziemne sprawki Gacoperka”