Jest rok 1993. W małym miasteczku stoi szkoła podstawowa, która wcale nie tak dawno nosiła imię Adolfa Hitlera, a dziś jej patronem jest Bolesław Chrobry.

Co jakiś czas w szkole odbywa się akademia, na której obecność jest obowiązkowa. Przedstawienie najczęściej ma charakter patriotyczno-historyczny, ze szczególnym naciskiem na postać Chrobrego, a każda inscenizacja wymaga, by aktorzy nosili stosowne odzienie. Szkoła ma powód do ogromnej dumy – stroje historyczne są przepiękne, bogate, wiernie oddane (kilka razy były nawet wypożyczane do teatrów i filmów).

Wyobraźcie sobie małą dziewczynkę, która wychowuje się bez telewizora, za to codziennie przeżywa nie jedno a kilka żyć dzięki książkom, które pochłania w niezwykłych ilościach. Głowę ma nabitą niezwykłymi historiami, bohaterskimi postaciami i wzniosłymi czynami. Jej dziecięca wyobraźnia działa jak sito i gąbka jednocześnie, jest chłonna i wybiórcza. Niektóre postacie staną się dla niej wzorem do naśladowania.

Któregoś dnia odbywa się akademia, a podczas niej inscenizacja – Król Chrobry w przepięknym szkarłatnym płaszczu obszytym białym kołnierzem w czarne cętki, w przepysznej koronie, siedzi na monumentalnym tronie, w prawicy dzierży berło i wskazuje nim przed siebie. Brwi ma zmarszczone, władczo wydaje rozkaz a podwładni uniżenie schylają się w pokłonie i powoli wychodzą nie śmiejąc odwrócić się do Jego Majestatu tyłem. Scenie tej towarzyszy muzyka, która przedstawieniu nadaje niezwykły, surrealistyczny klimat.

Dziewczynka śledzi przebieg zdarzeń z zapartym tchem, niemal ze łzami w oczach z nadmiaru wrażeń. Ten dzień będzie dokładnie pamiętać nawet po dwudziestu latach. Jednak największe wrażenie zrobi na niej muzyka. Nie zrozumiała z niej ani słowa, ale tęsknota w niej zawarta jest dla dziewczynki jasna, zrozumiała ją. Ten utwór będzie ją nawiedzać nawet w snach, po kilku latach będzie próbowała znaleźć usłyszaną piosenkę, ale to będzie niemal niemożliwe. Nie potrafi jej zanucić, nie potrafi powtórzyć słów, nie zna wykonawcy. Rodzice nie mają pojęcia o jakim utworze córka mówi, podejrzewają nawet, że coś jej się pomyliło, bo przecież kto śpiewa o cuchnących rybach?, brat po jakimś czasie zacznie się z jej mani podśmiewać.

Po upływie mniej więcej piętnastu lat, gdy opowie koledze o tym wspomnieniu, on jej powie: Przecież to „Pieśń wojów” Niemena. Kobieta, która wyrosła z dziewczynki, przeżyje wtedy swoją jedną z wielu szczęśliwych chwil.

Tak się potem dziwnie złoży, że po kolejnych trzech latach ów kolega zostanie jej mężem.