Uwielbiam notesy, gdybym tylko mogła, kupowałabym po jednym na każdy tydzień w roku.

Pamiętam, jak w dzieciństwie błagałam mamę, aż do znudzenia, by kupiła mi notes. Dotyczyło to każdego zauważonego w sklepie notatnika; biedna mama.

Od czwartej klasy szkoły podstawowej aż do początku szkoły wyższej prowadziłam pamiętniki, później były to dzienniki, tak więc moje zainteresowanie notatnikami jest częściowo uzasadnione.

Kupowałam je w różnych miejscach, głównie w sklepikach, które odnajdywałam przypadkiem, wciśnięte między kamienice, ukryte w piwnicach, czające się gdzieś w odległych uliczkach, najczęściej z dala od centrum miasta, w późniejszych latach czasem w księgarniach lub marketach. Niekiedy były to zwykłe zeszyty, które sama ozdabiałam lub kalendarze książkowe. Od niedawna kupuję je wysyłkowo przez internet.

Dziś pokażę Wam tylko część z mojej sporej kolekcji, najbardziej zróżnicowane egzemplarze.

Poniższy notatnik dostępny jest TU

Poniższy notatnik dostępny jest TU

A tu najnowsze odkrycie, które w oryginale wygląda TAK, ja zaś zrobiłam swoją własną, kilkukrotnie tańszą wersję. Oryginał dostępny jest TU.