Jakiś czas temu pisałam o klockach okienkach.

Wtedy na szybko zbudowałam kilka kształtów, by je zaprezentować, ale możliwości jest znacznie więcej.

Dzisiaj chcę Wam pokazać, jak wysoką wieżę udało nam się z nich zbudować. To jedyne klocki, które dały się tak ułożyć. I naprawdę nie wiem, kto był tym bardziej podniecony – ja, czy Antek. Im więcej klocków przypinałam, tym bardziej niecierpliwie Antek je podawał. Emocje były porównywalne z tymi, jakie przeżywają oglądający mecz piłki nożnej. Nawet Jance się udzieliło i piszczała z uciechy.

Tu wysokość wieży wprawia nas w zachwyt, ale jeszcze budujemy dalej.

Skończyliśmy i prawie turlamy się z radości.