Druga nasza książka z tej serii, tym razem czarno – biała. W przyszłości będzie rewelacyjną kolorowanką dla całej rodziny.

Krótkie filmiki o przygodach kota Simona (a właściwie kotów) są dostępne na YouTube. Niektóre historyjki osłabiają mnie kompletnie. Oglądam i myślę sobie: „NIGDY nie będę mieć kota w domu”. Śmierdzi jak każde inne zwierzątko, robi do kuwety jak każde inne, ale jest wyjątkowo wszędobylskie. Drażni mnie, że liże sobie dupsko, potem całego siebie, a potem siada na stole, łóżku itp. Brr… okropieństwo.

Ciekawe, że u kogoś w domu nie przeszkadzają mi wcale, ale to wcale. Nawet je pogłaszczę, a co! Nawet pozachwycam się, że takie zadbane i pełne gracji.

Nie przenoszę jednak mojej niechęci na Antka i wszystkie zwierzęta podziwiamy jednakowo. Koty też, psy również. Gawrony, wrony, gołębie, kawki, kowaliki i jeżyki. I robale wszelakie. Pająki, dżdżownice i ślimaki bez muszli. Może kiedyś syn zechce zostać weterynarzem? Lepiej zaciekawiać i uczyć szacunku, niż obrzydzenia.

A propos ptaków: nigdy nie mówię do Antka „to jest ptaszek”, tak jak nie mówię „to jest ssaczek” na psa czy kota. Ptaki mają swoje nazwy i to naprawdę żaden problem nauczyć się rozpoznawać tych kilku występujących w naszej okolicy. A kruków w mieście nie uświadczysz. Koniec dygresji.

Teraz książka.