Tagi

,

Pod koniec kwietnia mój aparat fotograficzny zbuntował się i odmawia kopiowania zdjęć na komputer. Ostatecznie mąż znalazł na niego sposób, męczący i trwający sto lat, jednak jedyny nam znany.

Zaległości zrobiły się spore, książki i zabawki czekają w długiej kolejce na prezentację. W któryś słoneczny dzień, kiedy Antosia położyłam na drzemkę (to konieczne, inaczej nie zrobię ani jednego zdjęcia), ulokowałam się na balkonie razem z zabawkami i teraz mogę Wam pokazać, czym Antek się bawi.

1. Drewniane owoce do krojenia, aktualny hit! Szczególnie ulubionym z zestawu jest nóż:) Owoce zamknięte są w drewnianym pudełku zamykanym na wsuwane wieczko z pleksi.

2. Domek z drzwiczkami o różnych zamknięciach. Domek ma sporo miejsca w środku, więc można tam wrzucić większość zabawek, a potem wyciągać i denerwować się, że nie chcą wyjść. Są również dwa rodzaje zamknięć na kluczyki, które są wyjątkową atrakcją.

3. Magnetyczne klocki, które świetnie spisują się w kąpieli, bo przywierają do wanny. Mamy je odkąd Antoś skończył pół roku i do teraz cieszą się powodzeniem.

4. Instrumenty. Ponieważ uważam, że dzieci mają wrodzoną zdolność do pozytywnego reagowania na muzykę, a ta pomaga w wyrażaniu emocji, instrumenty to nieodzowny element edukacji. Oczywiście pilnujemy czego syn słucha, ale nie jest to Mozart czy Bach. Wprawdzie synkowy gust jest kształtowany przez nasz, jednak ma swoje ulubione utwory, które prosi by mu włączać. Niemal zawsze gramy wtedy na instrumentach, a ulubione to marakasy.

5. Zwierzyniec powiększył nam się o drób.

Poza tym czekają nas spore zmiany, ponieważ piątego grudnia ma przyjść na świat nasze drugie dziecko:)

Czekamy niecierpliwie choć nie tak gorączkowo, jak przy pierwszej ciąży. Antoś tak zachłannie gromadzi całą moją uwagę, że nie mam czasu na przeżywanie i rozczulanie się. Teraz to czternasty tydzień ciąży, więc decydujące badania przede mną (te stwierdzające, jak rozwija się dziecko). Nie znamy również płci, ale nie mamy życzeń, zupełnie jest nam to obojętne.

Advertisements