Blog „Szkiełka …” to miejsce na moje pasje. ALE czasem zdarza się, że napiszę coś więcej. O wrażeniach na przykład, które są odzwierciedleniem chwili i niekoniecznie są dokończone, zredagowane. Można by więc wyciągnąć wniosek, że opisywane sytuacje są kompletne, a moje zdanie na dany temat wyczerpujące. Nic bardziej mylnego!

Tak się składa, że od roku jestem mamą, więc oczywiste jest, że i tematy blogowe dotyczą macierzyństwa. Powoli blog zamienia się w księgarnię i sklep z zabawkami. Moje życie kręci się głównie wokół Antka, więc krąg znajomych również się zmienił. Zmieniły się również tematy rozmowy ze znajomymi.

No i tu właśnie następuje mały zgrzyt. Tylu ilu jest rodziców, tyle jest sposobów wychowania dzieci. Nie muszę się z nimi zgadzać i czasami się nie zgadzam. Jak wizja innej mamy lub taty za bardzo odstaje od mojej, zapada mi w pamięć. No i dobrze, bo się budzą refleksje, przemyślenia. Jednak, kiedy ta wizja zaczyna się panoszyć w moim życiu, to budzi mój lekki bunt. Nie zawsze jest sens rozmawiać o tym z rodzicami.

Czasami będę opisywać moje wrażenia z takich spotkań, czy zasłyszanych dialogów. Niech nikt nie myśli, że dzięki tym krótkim wpisom poznał moją opinię na opisywane sytuacje lub osoby, bo to bardziej złożony obraz, niż przedstawia to krótki wpis na blogu.

Nie podaję również nazwisk ani imion, bo nie o krytykę osób mi chodzi. Nie interesuje mnie również prywatne życie osób, ich sposób wychowania dzieci, poglądy itd. W każdym razie nie w ten niezdrowy sposób, który wiąże się z mściwością. Za to jeśli czyjeś życie zaczyna zahaczać o moje, czasem wprowadza zamieszanie i zaczyna być również moim życiem. A te mam prawo opisać.

W związku z tym, bardzo proszę traktować opisywane historie i osoby jako tło do głębszych myśli i nie skupiać się na opisywanych osobach, a na sytuacjach.

A skoro mowa o moich motywach, to wspomnę również o zasadach, jakie sobie wyznaczyłam prowadząc bloga. Przede wszystkim publikuję te komentarze, które nie są obraźliwe lub anonimowe. Tych pierwszych dlatego, bo… są obraźliwe🙂 Nic nie wnoszą w dyskusję, w niczym nie są pomocne. Poza tym komentarz „spadaj na szczaw” jest wulgarny. Jeśli ktoś się ze mną nie zgadza, z chęcią poznam powody. Prosiłabym jednak, byście pisali coś więcej niż tylko „nie podoba mi się dlatego, że mi się nie podoba”. Nawet jeśli dyskusja miałaby być nieprzyjemna,  to jeśli prowadzi do zrozumienia drugiej strony, ma sens. Nie publikuję też anonimów i komentarzy z podpisem „AA AA”. Proszę używać swoich imion i/lub nazwisk. Jeśli nie macie odwago podpisać się pod swoją opinią, to jej nie wysyłajcie. Nie prowadzę anonimowego bloga, znacie moje imię, nazwisko, wiecie skąd pochodzę, gdzie mieszkam, jak żyję i z kim żyję. Z racji szacunku i równości wymagam, by czytelnicy chcący się wypowiedzieć podali przynajmniej swoje imię. Oczywiście możecie je sobie zmyślić, ale to już wasza sprawa.

Dziękuję za uwagę.

A na koniec cytacik, bardzo a propos:

„Czyńmy swoje pomimo nagan i przytyków,

Bo nic nie zadowoli wybrednych krytyków.”

– Jean de La Fontaine –