Tagi

Kiedy poszłam do pierwszej klasy, były to jeszcze czasy fartuszków szkolnych, tarcz na ramieniu, drewnianych piórników i wiecznych piór, w których zakochałam się na bardzo długo.

Swoje pierwsze „prawdziwe” pióro dostałam, kiedy miałam dziewięć albo dziesięć lat. Wtedy myślałam, że jest niezwykłe, bo większość dzieci pisała plastikowymi paskudztwami. Mnie dotknęło szczęście: dostałam czarno-złote pióro, ze zbiorniczkiem na atrament, a nie na naboje. Pióro jednak czasem wylewało, trzeba było pamiętać, by je napełniać… znudziło mi się. W szkole średniej zakochałam się w nim na nowo i to do tego stopnia, że używałam ołówka, a nie długopisu, jeśli nie wystarczyło mi atramentu na wszystkie lekcje.

W szkole wyższej musiałam szybko notować, a moje pióro się do tego nie nadawało. Skrobało po kartce, robiło kleksy, szybko wysychał atrament w zbiorniczku. Dwa lata temu zarejestrowałam się na Forum o Piórach, ale szybko znudziłam się tematem.

Kilka tygodni temu szukałam grafik z pismem ozdobnym i trafiłam na FoP. Odkurzyłam hasło, zaczęłam czytać i mnie wciągnęło. Na forum można znaleźć niemal wszystko na temat piór, począwszy od jego budowy, poprzez drzewa genealogiczne i historię poszczególnych marek, a skończywszy na pogaduszkach związanych z tą tematyką.

I do głowy przyszedł mi tak odkrywczy pomysł, że aż niesamowity: kupić sobie pióro!😀 Dlaczego wcześniej o tym nie pomyślałam, przecież to takie oczywiste?!

Poczytałam na forum na co warto zwrócić uwagę, oglądnęłam dziesiątki piór i wybrałam Pilot Elite. Jest cieniutki, ładnie leży w ręku, ma śliczną stalówkę. Troszkę twardo pisze, no ale już trudno. Kiedyś kupię sobie lepsze, na razie to mi wystarczy.