Tagi

Kiedy zaszłam w ciążę podjęliśmy decyzję, że frety zostają z nami pod warunkiem, że Antek nie będzie uczulony na ich sierść. Klatka stoi w kuchni i fretki nie wychodziły nawet do przedpokoju. Kiedy Antek skończył trzy miesiące, miały zakaz wchodzenia tylko do pokoju.

Pierwszy kontakt Antek miał z Miłką, bo ona jest najspokojniejsza z całej trójki. Ta próba była nieudana, bo Miłka dziabnęła Antka w czoło. Poczekaliśmy, aż synek zacznie sam raczkować i dopiero wtedy kolejny raz spróbowaliśmy. I udało się! Antek świetnie z fretkami się dogadał i od tej pory razem buszowali w kuchni.

Wczoraj wykąpałam fretki, zagrodziłam pokój i wpuściłam je do środka. Nie wiem, kto miał większą radochę – my czy fretki?