Tagi

,

Wczoraj wyrzucając śmieci, mąż znalazł drewniane pudełko. Nie pierwszy raz ratujemy starocie z „duszą” zagrzebaną tak głęboko, że prawie niedostrzegalną.

Mnie się oczy zaświeciły na widok DREWNIANEGO pudełka. Próbowaliśmy odgadnąć, po czym może być. Mąż stawiał na papierosy lub cygara, bo tak śmierdziało i drewno było ciemne, jak by opalone.

Wyczyściłam znalezisko papierem ściernym, a przy okazji sprawdziliśmy sygnaturę znajdującą się po wewnętrznej stronie wieczka. To pelikan siedzący w gnieździe i karmiący piątkę piskląt. W TYM artykule znajdują się ciekawe informacje na temat logo Pelikan.

Pieczęć wewnątrz naszego pudełka to trzecia od lewej. Zwróćcie uwagę na lata, w jakich ją drukowano!

Czcionka użyta do podpisania to ta znajdująca się w lewym rzędzie na samym dole. Znowu początek lad dwudziestych.

Przy zawiasach znajdują się wytłoczenia: „39m” po lewej stronie i „441” lub”44l” po prawej.

Ślady po zapięciu i sprzączce.

Wychodzi nam, że jest to pudełko po zestawie kreślarskim albo po farbach, wnioskując po logo i nacięciach na bokach, w które musiały być wsunięte przegródki. Ma około osiemdziesięciu lat, a ktoś wyrzucił je do lamusa…

Reklamy