Tagi

, ,

Kolekcja książeczek powiększa się systematycznie, bo też Antek z chęcią je ogląda, dotyka, liże i wygina na wszystkie strony. Kilka dni temu, kiedy postanowiłam posegregować zabawki, znalazłam mnóstwo takich, którymi Antoś nie bawił się ani razu. Zostawiłam mu więc te, po które sięga chętnie. Uszyłam okrągłą matę ściąganą troczkami, do której spakowałam klocki. W szufladach zostało dużo miejsca. Będziemy musieli troszkę przystopować z kupowaniem książek, a skupić się bardziej na wyborze zabawek. Nie byle jakich, ale sensownych, które będą rozwijały małą motorykę, spostrzeganie itd.

Jak na razie na miejscu pierwszym ulokowane są dwie zabawki, bardzo nieskomplikowane w swej budowie i zajmujące mało miejsca, jednak dające wiele możliwości: liczenie (to za jakiś czas), segregowanie kolorami i kształtami, przesypywanie, wrzucanie i wyciąganie, układanie wg wielkości… My jesteśmy zachwyceni i polecamy.

Pierwsza zabawka numer jeden to wieża/piramida Fisher Price. Zdjęcia prezentują jej możliwości, więc ja dodam tylko (bo możliwe, że nie widać tego na zdjęciach), że można ją złożyć w jedną kulkę w taki sposób, jak składa się matrioszkę.

Druga zabawka numer jeden to Kolorowe Kółka Bright Starts. Służą nam jako spinacze do zabawek, które można bezpicznie przypiąć do wóżka i fotelika samochodowego, jako samodzielne zabawki, albo też jako łańcuch, na którym można zawiesić inne zabawki. Na brzegach mają cztery rodzaje „wygięć”.

 

 

Prezentujemy dwa ząbki🙂