Tagi

Chyba z piąty raz próbuję zacząć tego posta, ale mi nie wychodzi. Chciałam napisać co czuję, kiedy rysuję, maluję… nawet „rysuję” i „maluję” to takie nieodpowiednie słowa. Bo ręka to tylko narzędzie służące do zobrazowania tego, co mam w głowie, co czuję i o czym myślę. Wcale nie spod ręki wypływa na kartkę obraz, ale z głowy. Myślę, że wielu z Was wie, o czym mówię.

To jedna z ulotnych chwil, odzwierciedlenie nadmiaru uczuć. Tym razem to szczęście, ale czasem były to smutek, gniew, radość itp.

Niebieskie koła powstały kilkanaście dni temu; większe są zrobione rolką z papieru toaletowego a mniejsze naparstkiem.

Inspiracją do kolorowego obrazu była pewna tapeta znaleziona w necie. Cały został narysowany pisakami. Po skończonej pracy, odwracając obraz we wszystkie strony by sprawdzić, jak najlepiej będzie wyglądał na ścianie, zobaczyłam w nim łąkę na tle zachodzącego słońca.

Kiedy zaczynałam rysować nie wiedziałam, co z tego wyjdzie. I to jest najlepsze – nigdy nie wiadomo dokąd zaprowadzi cię własna wyobraźnia.

Advertisements