Tagi

Odkąd brzuch urósł mi do niewyobrażalnych rozmiarów, zaczęłam cierpieć na bezsenne noce. Budzę się około godziny drugiej lub trzeciej i nie śpię do czwartej albo nawet szóstej. Prowadzę wtedy w głowie niekończące się dialogi ze sobą lub z innymi osobami, wyobrażam sobie przeróżne scenariusze na dowolne tematy itp.

Doskwiera mi brak pracy; ten przymus nicnierobienia jest bardzo męczący. Oglądam podarunki od dzieci, wspominam przedszkole i usłyszane tam dialogi.

1.

Pani zadaje pytanie w związku z rozpoczynającą się jesienią:

– Co jedzą wiewiórki?

Chwila wytężonej ciszy, dzieci ciężko myślą, aż jedno krzyczy z tryumfem:

– Orzędzie!

2.

Pokłócili się. Ja ich obserwuję, oni o tym nie wiedzą. Jeden z nich przybiega i rozżalony skarży, więc mówię:

– Nie przychodź do mnie na skargę. Postarajcie się wyjaśnić tę sprawę między sobą.

Odchodzi, siada na podłodze obok tamtego. Po chwili słyszę taki dialog:

– Musisz mnie teraz przeprosić.

– Przepraszam.

– Wybaczam ci.

Po czym do końca dnia bawią się zgodnie razem.

3.

Dialog między dwójką dzieci:

– Co to jest gąbka?

– To jest coś. Do wycierania albo nie.

Więcej nie pamiętam. Czasami żałowałam, że nie mam czasu, by zapisywać to, co usłyszę. To niezwykłe, ile dorośli mogą się nauczyć od dzieci i jak często ten powszechny fakt w praktyce jest lekceważony.

Reklamy