Tagi

, , ,

Zmiany wnoszą coś nowego, a te na lepsze są do tego przyjemne.

Kiedyś ściana. na którą patrzę siedząc przed komputerem, była w jednej trzeciej zasłonięta przez mapę Wrocławia (nota bene mapę piękną, malowaną ręcznie przez artystę z domkami w trójwymiarze, z dokładnością do każdego okna), w jednej trzeciej przez regał i w jednej trzeciej przez klatkę dla fretek. Klatka i regał stać na razie tam muszą, bo nie ma możliwości ich przestawienia. Mapa natomiast zaczęła mi nagle i niespodziewanie przeszkadzać.

Przeorganizowałam więc dwie półki regału, przenosząc książki niżej a kwiatki wyżej, poza zasięg fretkowych zębów i łapek. Powiesiłam dwie „wypukłe” ramki,  w których umieściłam swoje szkice. Znalazłam też nareszcie miejsce dla obrazu, który ciągle gdzieś się chował.

Z tym obrazem wiąże się śmieszna historia. Malując go wiedziałam doskonale, co ma przedstawiać – bezkresne niebo z dwoma szybującymi razem ptakami. Łukasz długo nie mógł ptaków dojrzeć i był przekonany, że to jakiś pożar, tylko nie wiedział dlaczego niebiesko-żółty.

Cokolwiek obraz przedstawia, do ściany kolorystycznie pasuje.

wiem, że to karygodne odbijać się w szybie, jednak w tym ujęciu najlepiej widać ramki

Advertisements