Tagi

, , , ,

Od piątej urzędowanie w klatce. Wypuściłam więc frety, niech biegają, kiedy już nie śpią. Zaistniała konieczność zmiany imienia małej. Przy nocnym karmieniu o 2.30, moje usta jakoś nie chciały się układać w te dwa „r”:) Rurka została Tutką.

Aż strach, jak Miłka ciąga Tutkę po podłodze! Krew się jednak nie leje, mała nie piszczy, więc nie interweniuję.

Tak jak myślałam, spały do siebie przytulone. No i dobrze!

Mała fretka jest krwiożercza. Głodne dorosłe frety po prostu czekają na jedzenie. Tutka, kiedy poczuje głód, próbuje roznieść klatkę. Nakarmiona jest urocza:)

U sprzedawcy jadła kocią karmę i sparzone mięso kurczaka. Ja odstawiłam całkowicie karmę puszkową i mała je ugotowanego kurczaka; do tego dojdzie sucha karma dla juniorów i serduszka kurze, też ugotowane. Oczywiście Tutka je samodzielnie, nie ma mowy o karmieni z łyżeczki, czy ręką (jak zostały nauczone Cyna i Miłka w Domu Tymczasowym).

Zdaje się, że jej umaszczenie to arlekin.

Reklamy