Tagi

, ,

Kiedy byłam mała, na ludziki mówiłam „panopki”.

Zrobiłam więc dwa panopki – Oną i Onego. On powstał pierwszy, tak się jakoś złożyło, Ona była druga no i w związku z tym – doskonalsza. 

Rączki i nóżki umocowałam drucikami, po jednym na każdy rodzaj kończyn. Znaczy się, rączki mają jeden drucik, który oplata jedną, przebija brzuszek, wyłazi z drugiej strony i owija drugą rączkę. Tak samo z nóżkami. Kończyny są więc ruchome, ale kuperki zrobiłam im za wielkie i mają problem z siadaniem.

Rysowana i planowana wersja panopków różni się od powstałej, z której jestem niezadowolona.

Ponieważ jednak praktyka czyni mistrza, nie zniechęcam się i kiedyś pewnie do nich powrócę.

Tymczasem zamieszczam płody moich filcowych fantazji.

Drut kupiłam w sklepie „metalowym”, ufilcowałam nieczesaną wełnę, oczy, włosy i usta są wykonane z czesanki. Dziurek na drut nie wypalałam, bo smród jest okropny i nie znalazłam na niego środka zaradczego. Każdy element ciała filcowałam osobno.

Advertisements