Tagi

, , ,

Odkurzyłam stare farby (ileż z nich było do wyrzucenia, to strach!) i postanowiłam COŚ namalować.  COŚ było nieokreślone i miało samo wypłynąć spod pędzla.

Nie malowałam nic od ponad dwóch lat i ta chwila przed położeniem pierwszej kropki była kompletną czarną dziurą. Teraz zajmie mi to około miesiąca.

Nie umiem malować techniką mokre na mokre, muszę czekać, aż każda kolejna warstwa wyschnie porządnie, inaczej wszystko się rozmazuje i się gubię.

Na razie wychodzi TAKIE COŚ poniżej, ale efekt końcowy może diametralnie odbiegać od stanu początkowego. Wszak o sam proces tworzenia chodzi i radość z niego wypływającą, prawda?

Advertisements