Tagi

, ,

Zabrałam się za dziewczynę z motylami i nijak nie mogę jej dokończyć. Co tam dokończyć, ja nie mogę przebrnąć przez początek! Karkołomny okazał się wzór, który po wydrukowaniu nie jest wcale dokładny ani jednoznaczny. Zaznaczone na nim krzyżyki zajmują pół (?) kratki i bynajmniej nie chodzi o tradycyjną połowę krzyżyka, czyli jedną nitkę poprowadzoną na krzyż.

Nie zgadzały się linijki pionowe ani poziome, więc wymyśliłam, że najpierw wyhaftuję wszystkie motylki, kwiatki, listki itp, a dopiero później połączę to tłem.

Wyszywanie zwykłego motyla poszło mi gładko i szybko, trudności pojawiły się, kiedy należało wyhaftować negatyw motywu, znaczy zostawić wolne miejsce na skrzydełka. Wyszedł mi jakiś paskudny gniot.

Zniechęcona odłożyłam wzór na czas nieokreślony, aż tu nagle wpadłam na pomysł, by naszkicować z grubsza cały motyw i wyszywać po swojemu.

Do szkicu użyłam długopisu, mam nadzieję, że się spierze; a dziewczyna najwyraźniej doczeka się za jakiś czas wyhaftowania.

Advertisements