Tagi

, , , , , , ,

…lub tylko w naszej wyobraźni, istnieje kraina zwana Camonią. Mieszkają tam przeróżne istoty, a ich perypetie opisuje Hildegunst Rzeźbiarz Mitów. Hildegunst jest wytrawnym pisarzem i przetłumaczenie jego dzieł jest nie lada sztuką! Podjął się tego zadania Walter Moers, ale jako że jest Niemcem, należało i jego tłumaczenie przetłumaczyć, byśmy mogli je przeczytać.

Pierwsza książka, która ukazała się w polskim tłumaczeniu nosiła tytuł „Miasto śniących książek”. Kolejną była „Rumo i cuda w ciemnościach” (i to od tego bohatera jedna z moich fretek otrzymała imię). Obydwie książki zostały wydane przez Wydawnictwo Dolnośląskie, a na język polski przetłumaczyła je pani Katarzyna Bena i zrobiła to naprawdę rewelacyjnie! Czyta się lekko i tak szybko, że aż szkoda, że to już koniec.

O tym, jak wiele zależy od tłumacza, przekonałam się, kiedy została wydana trzecia książka Waltera Moersa (jak pisze sama p. Bena, absolutnie nie Łoltera!, to niemiecki pisarz, nie angielski), pod tytułem „13 i 1/2 życia Kapitana Niebieskiego Misia”. Niebieski Miś nie jest statkiem, ale Misiem we własnej osobie, który pływa po Camonii (też absolutnie nie „Kamonii”, bo to niemiecka Zamonia) i ma niesamowite przygody.

Niestety – nie byłam w stanie przebrnąć przez książkę. Próbowałam dwa razy i za każdym doczytałam do trzeciego rozdziału (a jest ich właśnie tyle, ile w tytule). Nie mogłam zrozumieć, dlaczego po dwóch sukcesach poprzednich książek, nagle zmieniło się wydawnictwo i tłumacz (Wydawnictwo słowo/obraz terytoria, książka w tłumaczeniu Ryszarda Wojnakowskiego).

Wszystkie krainy, góry, miejscowości i postacie pozamieniały swoje nazwy i imiona. Sympatyczne Góry Włochatek zmieniły się na obleśne Marszczygóry, Camonia stała się Zamonią, Profesor Słowiczy nagle nazywał się Nachtigaller!!

Byłam zła, że ktoś zabrał mi moją książkę i zamienił w.. to coś! Zadzwoniłam tam nawet. Pani z wydawnictwa, która odebrała telefon, poinformowała mnie, że książka o Kapitanie Misiu została przetłumaczona jako pierwsza, ale wydana jako trzecia. Z jej wypowiedzi zrozumiałam, że autorowi nie spodobało się tłumaczenie. Na szczęście!! Na koniec nieuprzejmie stwierdziła, że nieistotny jest fakt, że czytelnikom tłumaczenie nie odpowiada, IM się podoba.

Miałam nadzieję, że kolejna część ukaże się w przekładzie Katarzyny Beny.

Ukazała się!:)

Przedstawiam „Kota Alchemika”, kolejną opowieść z dziejów Camonii. Tym razem bohaterem jest kot i to niezwykły, bo gadający. I właściwie nie kot a krot.

Krotek Echo o mały włos nie zdycha z głodu. By tego uniknąć przyjmuje propozycję miejscowego przeraźnika Eisspina i zgadza się sprzedać mu swoje sadło, w zamian za miesiąc istnej uczty dla podniebienia.

W książce nic nie kończy się tak, jak by się wydawać mogło a inteligentny Echo będzie musiał stawić czoło niejednej przykrej sytuacji.

„Góra jest dołem, brzydkie jest piękne”.

Niżej ilustracja Waltera Moersa przedstawiająca Echo.