Tagi

, , ,

Czy jest ktoś, kto nie oglądał ani jednego filmu wojennego?

Wychowywałam się bez telewizora, taka była decyzja mich rodziców. Dopiero kiedy w moim rodzinnym domu pojawił się komputer, zaczęliśmy oglądać filmy, prędzej nieczęsto się to zdarzało.

W 1997 roku w kinach puścili „Cienką czerwoną linię”, a wychowawczyni naszej klasy stwierdziła najwyraźniej, że obejrzenie go jest konieczne w naszej edukacji. Tak więc oglądnęłam ten film i żaden wojenny obraz nie zrobił już na mnie takiego wrażenia.

Może właśnie przez „czystą kartę” w głowie? nieskażoną innymi filmami? W ciemnych czeluściach kinowej sali, wśród skrywanego wstydliwie płaczu innych oglądających i zapachu gumy balonowej (popcornu i coca-coli wtedy się jeszcze nie jadło), moczyłam chusteczkę za chusteczką.

Do dziś „Cienka czerwona linia” to jeden z moich ulubionych filmów. Nie ma w nim rozwleczonych flaków i amerykańskiego heroizmu. Jest za to chwila, w której trwa niewypowiedziany żal za straconą szansą.

No i muzyka!!

(aby jej posłuchać, należy przejść do YouTube)

P.S. Miałam szczęśliwe dzieciństwo, pełne przygód i miłości. W moim domu również nie ma telewizora.

Advertisements