Tagi

, , ,

Filcowanie w towarzystwie jest znacznie milsze niż samotne, monotonne.

Rozłożyłyśmy więc z Jolą potrzebne akcesoria na podłodze i zaczęłyśmy zabawę.

Chociaż to, co ufilcowałam, mianem torebki nie może być nazwane, to i tak nie zmarnowało się. Posłużyło mi za wkład do poduszki dla Rumo.

Najpierw torebka miała klapę, ale podczas filcowania okazało się, że za cienką warstwę filcu ułożyłam na brzegach. Klapa mnie denerwowała, bo się ładnie sfilcować nie chciała, więc ją odcięłam.

Tutaj przód i tył torebki.

A to dziury na szwach.

Czuję, że następna będzie doskonalsza 🙂

Advertisements