Tagi

, , , ,

Po filcowych kolczykach czas na druciane.

Nie wiedziałam za bardzo, jak się przekładają metry zamówionego drutu na  wykonanie konkretnego kolczyka, zamówiłam więc taką ilość, która wydała mi się słuszna.  Nie była słuszna.

Do tego ponad połowa kolczyków powędrowała do śmietnika, tak bardzo były koślawe .

Wyginanie drutu wcale nie jest takie proste, mimo specjalistycznego sprzętu, który posiadam (na szczęście, bo co by to było gdybym jednak go nie posiadała i musiała w palcach wyginać?).

Pomysłów w głowie mam jeszcze sporo, ale brak funduszy zmusza do zrobienia sobie przerwy.