Tagi

, , , , , ,

Poszperałam troszkę na necie i mam-filcowanie na sucho.

Najwięcej jest materiałów o filcowaniu na mokro, nawet kilka filmików na YouTube, ale do tego potrzeba przestrzeni, której nie mam.

Wreszcie znalazłam świetny blog –>olasmith.blogspot.com. Warto tam zajrzeć.

Pomyślałam,  dlaczego nie spróbować?  Zamówiłam na allegro czesankę, z której się filcuje różne maleństwa, poczekałam cierpliwie na przesyłkę, a teraz umieszczam słowne i fotograficzne sprawozdanie z tego zdarzenia.

Zamówiłam szesnaście kolorów, wszystkie jakie były dostępne u danego sprzedawcy, bo stwierdziłam, że na początek miło by było mieć pewne urozmaicenie.

Każdy motek miał po 10g. Właśnie tyle, ile widać niżej. Na szczęście nie szeleściły przy dotykaniu tak jak wata, bo to paskudne jest, że aż zęby bolą.

Dwie igły, średnia i mała. Grubą pominęłam, wydawało mi się, że nie będzie mi na początek potrzebna. Na końcach zwężeń obydwie mają nacięcia, które tworzą niby-haczyki, które powodują filcowanie czesanki.

No to do roboty!

Najpierw rozwinęłam czesankę i rozłożyłam ją na jednym końcu. Chwytając całą dłonią wydzierałam z czesanki pasma i układałam na stole.

Czesankę układałam  tak, aby włókna z kolejnych warstw leżały prostopadle do siebie.  Wydarłam ich tyle, ile, według mnie, potrzebne byłoby mi na kuleczkę.

Powinnam mieć coś miękkiego i elastycznego pod filcowaniem, podłożyłam więc poduszeczkę na igły, z braku czegoś lepszego.

Tak wyglądały początki kuleczki, która powinna być twarda. Nakłuwałam ją cały czas do środka, tworząc ledwo widoczne dziurki po igle. Co jakiś czas musiałam przerolować kuleczkę w dłoniach, żeby stała się bardziej zwarta.

A tutaj kulka jeszcze nie dość sfilcowana, ale zostawiłam ją taką, bo chciałam dodać kilka elementów, które musiałabym sfilcować na niej.

I w tym momencie złamałam średnią igłę! Bo wydawało mi się, że nie potrzebuję już miękkiej podkładki pod kuleczkę i igłą trafiłam w twardą deskę. No i poszła!

Dofilcowałam paseczek naokoło i zaczęłam robić kropeczki. Oddarłam kawałek czesanki, zrolowałam w palcach i podtrzymując palcami lewej ręki, delikatnie, żeby nie pokłuć sobie palców, „przybiłam” pierwszą kropeczkę.

Jak się uderza igłą kilka razy w środek, to brzegi do pewnego momentu same układają się w kółko.

A tu gotowa kuleczka,

…i kolejna,

…i jeszcze ptaszek.

A to wszystko, co zrobiłam pierwszego dnia po otwarciu i rozpakowaniu paczki z czesanką i igłami.

Reklamy