Tagi

, ,

Czasami brakuje mi wrażeń.  Jakaś nieznana tęsknota budzi się we mnie, sama nie wiem, za czym?  Czasami, kiedy przeglądam National Geographic, oglądam dobry film albo czytam ciekawą książkę, wtedy mam ochotę zmrużyć mocno oczy.

Brakuje mi malowania obrazów. Nie mam teraz na to czasu. Ale kiedy maluję, wtedy też czuję to COŚ. Samo tworzenie to całe przeżycie. Nie mazanie po prostu pędzlem po płótnie i nie o efekt się rozchodzi. Włączam wtedy odpowiednią muzykę, patrzę gdzieś w dal i maluję. Gęsta farba ciągnie się za pędzlem zostawiając w powietrzu ostry zapach. A mnie już nie ma, jest to, co maluję. Jeśli to pustynia, to czuję zgrzytanie piasku w zębach i zgrubiały od gorąca język. Jeśli las, to wiem, że za którymś drzewem chowam się ja z łukiem na ramieniu i wielką odwagą. Każde spojrzenie mam przenikliwe i słyszę jak spadają krople wody po przeszłym już deszczu.

A potem odkładam pędzel, obraz schnie, chowam go na szafę i  zapominam, że istniał.  Wsiadam rano w tramwaj, potem w autobus, jeszcze zdążę się zdziwić, że tamta starsza pani całą drogę musiała stać, bo nikt jej nie ustąpił. W pracy całuję rozczochrane, lekko spocone główki dzieci i daję z siebie wszystko, by poczuły, że je kocham. Sobotę i niedzielę mam wolną, a potem znowu praca.

Tak mijają powoli dni, tygodnie, miesiące. Niedawno był Nowy Rok, a to już kwiecień. Za pół roku, na jesień, będę robić porządki generalne i znajdę na szafie obraz. Pozostanie po nim oddalone echo wspomnień, ale wystarczy, że zmrużę oczy…

Advertisements