Tagi

, ,

Codziennie jestem padnięta, kiedy wracam z pracy, ale szalenie zadowolona. Praca z dziećmi to coś, co kocham i w czym jestem dobra.

Błędem jest jednak myślenie, że to romantyczna praca. Niedawno mieliśmy coś na kształt epidemii. Wszystkie dzieci wymiotowały i miały biegunkę, aż któregoś dnia żaden malec się nie pojawił. Oczywiście nie ominęło też nas-opiekunów. Przeszłam to tak gwałtownie, że zemdlałam od odwodnienia.Paskudna sprawa. Ale naprawdę serce mi się krajało, kiedy przytrzymywałam nad umywalką któregoś rzygającego podopiecznego. Jak wytłumaczyć rocznemu dziecku, że za dwa dni minie ból brzuszka?

Ale za to codzienna ciekawość, małe stópki, gramolenie się na kolana i bezzębne uśmiechy rekompensują wszystko.

Jak ja się teraz cieszę, że mam daleko za sobą pracę w Rossmannie!

Jedyny ciężar jaki dźwigam to dziecko.

Koniec bezsensownych pytań.

Przykładowy dialog, który kiedyś przeprowadziłam z klientką przy półce z kremami do twarzy:

ona:

-Jaki będzie dobry krem do twarzy dla mojej córki?

ja:

-A jaką córka ma cerę?(w domyśle:tłustą, suchą, mieszaną, trądzikową, naczynkową…)

ona:

-Ładną

Dzieci zadają pytania, na które warto odpowiadać, bo uruchamia to myślenie, pozwala spojrzeć na świat z innego punktu widzenia.

Codziennie więc wstaję zmęczona, często niewyspana, ale z myślą: „ciekawe co dziś się wydarzy?”

Reklamy